Jaś

Jaś

niedziela, 26 kwietnia 2015

7# Kocham Cię...

Tak można się już pewnie domyślić dostałam o niego stanik ten sam,który kiedyś oglądałam w sklepie.Był biały cały z koronki jednak ramiączka,kokardka na środku i pasek podkreślający biust były koloru brudno różowego.Kiedyś nawet nie pomyślałam ,że mogę go mieć bo był bardzo drogi,a tu proszę jaka niespodzianka.Teraz tak rozmyślając to temu chłopakowi chyba na mnie faktycznie zależy skoro kupił mi taki drogi prezent gorsze jest to ,że ja chyba też coś do niego czuję...
Siedzieliśmy jeszcze tak chwilę rozmawiając na różne tematy do momentu ,aż zrobiło nam się zimno:
-Wiesz Jaś jest mi już strasznie zimno musimy wychodzić-spojrzałam na niego.
-To możesz wychodzić-uśmiechnął się.
-Ale ja nie jestem ubrana...
-Uwierz mi to nie przeszkadza.
-No proszę chociaż podaj mi ręcznik.
-Coś za coś przykro mi-znów szeroko się uśmiechnął.
-Czego chcesz?-zaczęłam się śmiać.
-Hmmm chcę abyś dzisiaj zgodziła się na to co zaplanowałem-mrugnął do mnie.
-Mam się bać?-uśmiechnęłam się.
-Ja bym się chyba bał .
-No dobra zgoda ,ale to ze względu na to ,że mam urodziny-wyciągnęłam rękę w stronę ręcznika.
-Masz godzinę na przygotowanie się potem wychodzimy-wstał i poszedł się przebrać.
Trzeba się zbierać Paula.Wyszłam z wanny ,wytarłam się i poszłam w ręczniku do pokoju.Teraz tylko trzeba się zastanowić w co się mam ubrać.Dobra zaszalejemy założę nowy prezent o Jasia może się przydać...zaśmiałam się sama do siebie.Na to założę białą bluzkę sięgającą do połowy
brzucha,granatową rozkloszowaną spódniczkę , klasyczne czarne szpilki ,jeszcze tylko parę dodatków  i jestem gotowa.Spoglądałam na siebie i wydawało mi się ,że wyglądam o dziwo bardzo dobrze. Wyszłam z pokoju zamykając cicho drzwi.Zeszłam po schodach do salonu ,w którym siedział Jaś:
-Jestem gotowa,chyba-spojrzałam na swoje nogi.
-Wyglądasz pięknie moja królewno-uśmiechnął się.
-Wydaje mi się ,że jednak coś tutaj nie gra.
-Jest idealnie-podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek.
-A nie jestem .... no wiesz za gruba na taką spódnicę?-mój wzrok powędrował na splecione palce rąk.
-Uwierz mi ,że gdybym miał taką piękną kobietę jak ty to bałbym się ją wypuścić z domu bo jesteś po prostu taka idealna.
-No to skoro tak to idziemy?
-Zamknij oczy-mówiąc to złapał mnie za rękę.
-No dobra ,ale troszkę się boję.
-To tylko niespodzianka spokojnie-pocałował mnie w czoło.
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy w stronę centrum.Potem nic już nie mogłam zobaczyć.Po kilkunastu minutach drogi byliśmy na miejscu.Jaś otworzył mi drzwi i pomógł wysiąść.Podeszliśmy kilka kroków do przodu ,a ja dalej nic nie widząc mogła tylko usłyszeć szum drzew:
-Dobra to możesz otworzyć oczy.
-Jasiek ja nie wiem co mam powiedzieć -łzy napłynęły mi do oczu.
-Nic nie mów tylko chodź tu do mnie-uśmiechnął się.
-Dziękuję jeszcze nikt nigdy nie zrobił dla mnie czegoś takiego-podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.
-Proszę usiądź to jeszcze nie koniec niespodzianek.
Chwilę później siedzieliśmy już na kocu.Tak właśnie Jaś wynajął mały domek z jeziorkiem. Przygotował na pomoście romantyczną kolację.Wszędzie były zapalone świeczki i rozsypane płatki róż.Na pomoście był wielki koc ,a na nim kosz pełen smakołyków.W tle leciały jakieś piosenki ,a wokół nas słyszalny był szum wody i drzew co było bardzo uspakajające.On się tak napracował zrobił nawet specjalnie dla mnie truskawki w czekoladzie zastanawia mnie tylko czemu on to dla mnie robi?:
-Ja nie wiem jak mam ci dziękować.
-Nie masz za co-uśmiechnął się.
-To są najlepsze urodziny jakie w życiu miałam wiesz ?
-Cieszę się,że ci się podoba-chwycił mnie za rękę.
-Ty jesteś niezastąpiony co ja bym bez ciebie zrobiła?
-Czekaj ty tutaj zaczekaj ,zamknij oczy a ja zaraz wrócę.
-No dobrze tylko szybko ,bo chcę ten czas spędzić z tobą.
-Dobrze zaczekaj chwileczkę oki?-mówiąc pobiegł do domku.
Co on znów wymyślił? Jeśli to kolejny prezent to ja go nie przyjmuję.Nie mogę tak ciągle go obciążać swoją obecnością i problemami.Po chwili usłyszałam ,że chłopak wraca.
-Dobra to otwórz oczy.
-Jaś ja nie mogę tego przyjąć.
-Proszę to ważne-zrobił smutną minę.
-Ale tego jest za dużo starczy ,że ty tu jesteś i nie jestem sama.
-Chciałem tylko spytać czy dasz mi ... znaczy nam szansę?-mówiąc to otworzył pudełeczko ,w którym była bransoletka ze srebrnym serduszkiem ,na którym widoczny był grawer.
-Proszę cię Jaś tego jest za dużo już.
-Zadałem ci pytanie odpowiedz proszę cię-podniósł moją głowę do góry.
-A czy możesz mi dać jeszcze troszkę czasu?-popatrzyłam mu w oczy.
-Mówiłaś,że się zgadzasz na wszystko-był smutny.
-Ale ja nie powiedziałam ,że nie tylko daj mi to jeszcze przemyśleć.
-Dobrze ,ale przyjmij to-mówiąc to dał mi duży bukiet fioletowych róż ,a na mojej ręce znalazła się cudowna bransoletka.
-Dziękuję-z moich oczy popłynęły łzy szczęścia.
-Chodź tu i nie płacz-przytulił mnie.
-Proszę cię nie bądź smutny z mojego powodu-wyszeptałam mu do ucha.
-Wiesz po prostu dopiero teraz czuję coś takiego ,że gdy cię przytulam to czuję ,że trzymam w swoich ramionach cały mój świat rozumiesz?-popatrzył mi w oczy.
-Powiedz czym ja sobie na to zasłużyłam?
-Niczym po prostu wystarczy ,że jesteś przepraszam,ale muszę to powiedzieć KOCHAM CIĘ!
-Wiem ,że jesteś smutny z mojego powodu ,ale ja czuję to samo...
-To czyli mogę liczyć na to ,że coś z tego będzie ?-pocałował mnie w czubek głowy.
-Szczerze? to potrzebuję jeszcze troszkę czasu ,ale myślę ,że tak...
-Dziękuję ci...
-Jesteś taki kochany-położyłam się na jego klatce piersiowej.
-Już nigdy nie wypuszczę cię ze swoich rąk obiecuję oki?
-Oki-mówiąc to przytuliłam się do niego jeszcze bardziej.
-To chodźmy do środka bo robi się już późno i zimno.
Mówiąc to wstał ,wziął mnie na ręce i zaniósł do ''naszej sypialni''.Położył mnie na łóżku ,a sam kładąc się obok mnie objął mnie ręką.Odwróciłam się do niego ,a on zaczął mnie całować po szyi zbliżając się powoli do ust.Po chwili całowaliśmy się tak zachłannie ,że brakowało nam tchu.Jednym ruchem ściągnął mi koszulkę ,a jego oczom ukazał się prezent od niego:
-Hmmm na specjalne okazje mówisz?
-No to chyba trafiłam?
-Lepiej nie mogłaś-mówiąc to zaczął całować mój brzuch.
-Czekaj ,ale ja miałem dać ci czas-oderwał się od zajęcia.
-Ale to nie znaczy ,że nie możesz mnie dotknąć.
-Mmm tak to działa-zrobił chytrą minę.
-Ale to ma pewną granicę-zaśmiałam się.
Potem robiło się coraz groźniej i goręcej,ale do niczego nie doszło bo jak zawsze ktoś musiał nam przerwać ..

Dziękuję wam serdecznie za 300 wyświetleń jesteście najlepsi mam nadzieję ,że kolejny rozdział wam się spodoba nawet nie myślałam ,że ktoś będzie to czytał jeszcze raz DZIĘKUJĘ :) :) :) W razie pytań proszę http://ask.fm/truskaffka26 :)

niedziela, 19 kwietnia 2015

6# Urodziny :)

Po chwili poczułam ,że mam za sobą torebkę.Prędko wyjęłam z niej telefon i napisałam wiadomość do Jasia--Błagam Jaś to nie jest żaden żart ,ale proszę pomóż mi nawet nie wiem gdzie jestem porwali mnie i ...Nie skończyłam bo auto się zatrzymało ,a ja zdążyłam tylko nacisnąć przycisk "Wyślij'".
Po kilku minutach skrzynia ,w której mnie zamknęli otworzyła się:
-Jak tam mała?-znów ujrzałam tego okropnego chłopaka.
-Czego chcecie?
-To się jeszcze okaże-uśmiechnął się chytrze.
-Zostawcie mnie proszę-w moich oczach stanęły łzy.
-Mogłaś z nami nie zaczynać ,a raczej z Nikodemem on nie odpuści !
Mówiąc to zamknął skrzynię i zaczął wołać swoich pozostałych kumpli.Wokół mnie zrobiło się zamieszanie.Po chwili poczułam jak przenoszą mnie do jakiegoś pomieszczenia.Otworzyli skrzynię 
i zostawili mnie samą.Nawet nie zauważyłam kiedy dali mi środki usypiające i przypięli moją rękę kajdankami do rurki od grzejnika.Tyle mogę stwierdzić jedynie po tym co widzę teraz.Cholera co ja mam zrobić?-pomyślałam próbując zrobić coś z kajdankami.Paula w co ty się wpakowałaś dziewczyno-szarpałam ręką próbując rozerwać zapięcie.Teraz już nic nie mogę zrobić nie mam już siły ,brzuch boli mnie coraz bardziej ,a rany na nogach krwawią jeszcze obficiej.Szarpałam dalej ręką kiedy zobaczyłam ,że z pod kajdanki wyłania się pasek krwi ,a cała moja ręka jest sina.Z braku sił opadłam na podłogę i nie ukrywam ,że czekałam już na śmierć jednak to nie był koniec ''niespodzianek''do pomieszczenia wszedł jakiś mężczyzna trzymał w ręce nóż i podchodził coraz bliżej mnie za nim weszło jeszcze 3 chłopaków wśród nich Nikodem:
-To co chcesz się jeszcze z nami pobawić ?-wszyscy razem się zaśmiali.
-Proszę nie róbcie mi już nic więcej...-nie byłam w stanie wymówić nic więcej.
-O a myślałem ,że lubisz takie zabawy-wziął nóż i zaczął robić mi cięcia tym razem na ręce.
Po chwili usłyszałam dźwięk wywarzanych drzwi ,do pomieszczenia wbiegli mężczyźni w maskach z bronią w rękach.Było ich 8.Jeden z nich podbiegł do mnie wziął mnie na ręce i zaniósł do auta.Pozostali mężczyźni zostali w budynku jedyne co mogłam usłyszeć to strzały broni...Tajemniczy chłopak ściągnął maskę i znów ujrzałam jego piękne i duże oczy tak to był Jaś ,który po raz kolejny mnie ratował.
-Jaś ja nie...
-Cicho ty musisz teraz odpoczywać jedziemy do szpitala.
Później straciłam przytomność i nic więcej nie pamiętam.Kilka godzin po zajściu obudziłam się już w szpitalu.Moje ręce i nogi były zakryte opatrunkami ,a brzuch jak mogłam przypuszczać został zszyty.Teraz nic mnie nie bolało ,gdy zobaczyłam obok mojego łóżka Jasia ,który słodko spał oparty o swoją rękę.Kiedy tylko lekko podniosłam się żeby go okryć on momentalnie się obudził:
-Jak się czujesz?
-Już lepiej choć czasami odczuwam ból-uśmiechnęłam się.
-Przepraszam-mówiąc to spojrzał mi w oczy.
-Przestań to nie jest twoja wina.
-Jestem taki głupi,musiałaś tak długo cierpieć bo mi zachciało się iść do kolegi.
-To jest moja wina mogłam z nim nie zaczynać-szepnęłam.
-Może jakbym został w domu cała sytuacja nie miałaby miejsca i bym cię uchronił przed bólem?
-Nie obwiniaj się !-to moja wina to ja mogłam zostać w domu.
-Mogę ci obiecać ,że oni za to zapłacą nie dam ci więcej zrobić krzywdy.
-Najgorzej jednak czuję się z faktem ,że ty mnie znów ratujesz-z moich oczy popłynęły łzy.
-Obiecałem ci ,że będziesz przy mnie bezpieczna ,a teraz co zrobiłem?
-Dotrzymałeś słowa Jasiek!
-Powiedz mi tylko jeszcze czy mogę coś zrobić dla ciebie?
-Tak tylko jedno przytul mnie-w tej chwili poczułam jak chłopak kładzie się obok mnie i obejmuje moje biodro ręką:
-Już nigdy cię nie wypuszczę z moich rąk obiecuję.
-Jasiu wiesz ? Dziękuję ci !
-Za co?
-No wiesz uratowałeś mnie już 3 raz.
-To ja tobie dziękuję.
-Teraz to ja nie wiem za co?
-Za to ,że po prostu jesteś-pocałował mnie w czoło.
Tak właśnie musiałam spędzić najbliższy tydzień czyli nudne życie w czterech ścianach ,ale doczekałam się dnia ,w którym mogłam opuścić szpital do tego dziś są moje urodziny.Jaś czekał ,aż się spakuję i będziemy mogli wrócić do domu.Z okazji moich urodzin miałam zamiar spędzić z nim cały dzień żeby również móc zacząć spłacać swój dług:
-Jestem gotowa jedziemy?
-No wreszcie chodźmy!-chwycił moją rękę ,a w drugą złapał moją torbę.
-To co chcesz dziś robić?-spytał patrząc z zaciekawieniem co odpowiem.
-Teraz marzę o kąpieli-uśmiechnęłam się.
-To jedziemy do domu?
-O tak wreszcie!
-Dobrze więc dam ci 2 godziny ,a potem cię porywam.
-Ale to ja cię miałam zabrać do...
-Bez żadnego ''ale''-powiedział podjeżdżając pod dom.
-A twoi rodzice? Lepiej będę się zbierać powoli do domu .
-Wrócą za 2 tygodnie ,ale wtedy ja cię im przedstawię i nigdzie nie pojedziesz nie ma mowy.
-Ja wiem ,że ty zwlekasz z tym tematem,ale ja będę musiała wrócić.
-Teraz o tym nie myśl mamy całe wakacje.
-No dobrze ,ale i tak to będzie musiało nastąpić.
-Może kiedyś...-pocałował mnie w policzek.
-To ja idę się przyszykować.
Mówiąc to otworzyłam drzwi do domu i skierowałam się w stronę łazienki.Specjalnie nie zamknęłam drzwi na klucz chcąc zobaczyć reakcję Jasia.Napuściłam do wanny dużo wody i zrobiłam sobie grubą warstwę piany o zapachu jagodowym.Zdjęłam z siebie ubrania i położyłam się w wannie.Relaksując się usłyszałam ,że ktoś wszedł do łazienki:
-Jaś wiem ,że tu jesteś-zaśmiałam się.
-Poczekaj nie otwieraj oczu-mówiąc to podszedł do wanny i pocałował mnie w ramię.
-Co ty robisz?
-Chcę ci dać pierwszy prezent na urodziny wiem ,że ci się podobał.
-Przestań nie chcę żadnych prezentów wystarczy mi ,że jesteś.
-Zobacz!-podał mi pudełko.
-Nie wierzę ,ale skąd ty to...? Dziękuję!-rzuciłam mu się na szyję ciągnąc go do wanny.
-Podoba ci się?-spytał siedząc razem ze mną w środku ,wyglądał śmiesznie cały mokry.
-Oczywiście ,że tak ! Ale ty jesteś cwany już podpatrzyłeś ,że oglądałam go na wystawie.
-Przymierz go!-uśmiechnął się.
-Teraz ? On jest taki piękny ,że zostawię go na specjalne okazje-mrugnęłam do niego.
Tak można się już pewnie domyślić dostałam o niego stanik ten sam,który kiedyś oglądałam w sklepie.Był biały cały z koronki jednak ramiączka,kokardka na środku i pasek podkreślający biust były koloru brudno różowego.Kiedyś nawet nie pomyślałam ,że mogę go mieć bo był bardzo drogi,a tu proszę jaka niespodzianka.Teraz tak rozmyślając to temu chłopakowi chyba na mnie faktycznie zależy skoro kupił mi taki drogi prezent gorsze jest to ,że ja chyba też coś do niego czuję...



Na koniec chciałam bardzo podziękować za wszystkie wyświetlenia nawet nie sądziłam ,że w tak krótkim czasie tyle ich będzie jeszcze raz bardzo bardzo DZIĘKUJĘ :) Jeszcze chciałam bardzo przeprosić ,ponieważ teraz trochę zaniedbałam bloga nie było bardzo długo rozdziału ,ale miałam teraz dużo zajęć związanych ze szkołą cały czas jakieś wyjazdy,badania wyników,matury,ciągłe pisanie wypracowań na polski i dni otwarte jest tego masa ,ale myślę ,że teraz to się już uspokoi jeszcze raz przepraszam :) Zapraszam również do komentowania :)

W razie pytań zapraszam na aska - http://ask.fm/truskaffka26

wtorek, 7 kwietnia 2015

5# Mówiłem ,że cię znajdę...

On zaraz odwrócił się do mnie i objął mnie ręką:
-Wszystko będzie dobrze zobaczysz królewno -powiedział cicho.
-Uśmiechnęłam się i powiedziałam - Jaś ty jesteś prawdziwym bajkopisarzem.Po tych słowach nawet nie wiem kiedy ,ale w swoich ramionach zasnęliśmy. 

Rano obudziłam się dość wcześnie odwróciłam się na drugi bok i zobaczyłam ,że Jaś jeszcze śpi.
-Tak słodko śpisz nie będę cię budziła-szepnęłam.
Na koszulkę na ramiączkach i spodenki narzuciłam tylko czerwoną koszulę w kratkę i zeszłam na dół zamykając po cichu drzwi żeby nie obudzić Jasia.Weszłam do kuchni i stwierdziłam ,że trochę posprzątam 
,a kiedy skończę zrobię chłopakowi coś pysznego na śniadanie -przecież w końcu muszę mu jakoś powoli zacząć spłacać dług wdzięczności.Kiedy ogarnęłam cały bałagan otworzyłam lodówkę ,w której prawie nic nie było:
-Kurde może zamówię nam na przykład kebaby chyba dobry pomysł?Mam nadzieję ,że je lubi-pomyślałam chwytając za telefon.Kiedy na niego spojrzałam zamurowało mnie.Miałam 15 nieodebranych połączeń od tego kretyna Nikodema nie przejęłam się tym ,lecz zobaczyłam wiadomość--I tak cię znajdę i pożałujesz tego!
Po tym zaparło mi dech.Dobra spokojnie Paula tu jesteś bezpieczna usuń to po prostu.Gotowe wybieram numer i zamawiamy śniadanko.Jeszcze tylko przygotuję stół ,rozleję sok,rozłożę talerze i zaczekam na dostawcę.Po 15 minutach rozległ się dzwonek do drzwi:
-Momencik już idę-krzyknęłam idąc w kierunku drzwi.
-Oto pani zamówienie-powiedział miły pan podając mi zamówienie.
Zapłaciłam i rozkładając nasze śniadanie na talerze poczułam ,że ktoś mnie obejmuje:
-Co tak ładnie pachnie?-wyszeptał mi do ucha.
-Jaś przestraszyłeś mnie.
-Nie bój się to tylko ja-uśmiechnął się.
-Siadaj przygotowałam śniadanie.
-Skąd wiedziałaś?
-Ale co?
-No ,że uwielbiam kebaby.
-Nie ściemniaj teraz-puściłam mu oczko.
-Mówię całkiem poważnie-chwycił moją rękę.
-No to już coś o tobie wiem.Coś nie tak ,że się tak przyglądasz?
-Nie po prostu nawet w piżamie wyglądasz uroczo.
-Jaś przestań się wygłupiać-spuściłam wzrok na ręce.
-Dobra ja tam swoje wiem.Więc skoro tak narzekasz ,że mnie nie znasz to się poznajmy zaczynaj.
Zaczęłam opowiadać mu wszystko od początku po prostu czułam ,że mogę mu zaufać.Po mojej długiej opowieści zapytałam o jego historię ,ale między czasie postanowiliśmy posprzątać ,ja poszłam się ogarnąć
,a Jaś poszedł poszukać jakiegoś ciekawego filmu.Tak właśnie spędziliśmy drugą połowę dnia.Pod koniec Jaś opowiedział mi coś o sobie:
-Teraz to już wiemy o sobie wszystko-uśmiechnął się.
-Chyba tak.
- Jest tylko jeszcze jedna rzecz nie mam twojego numeru-podał mi swój telefon.
-Proszę gotowe to teraz ty wpisuj.
Kiedy już wpisał swój numer zadzwonił mu telefon.Dość długą chwilkę rozmawiał ,ale kiedy wrócił smutnym głosem powiedział:
-Wiesz?Mam nadzieję ,że nie będziesz zła,ale muszę wyjść z Igorem-to mój przyjaciel i potrzebuje pomocy.
-Nawet się nie wygłupiaj jasne idź-kiwnęłam głową.
-Nie będę tam długo obiecuję-pocałował mnie w czoło.
-Ja w tym czasie pójdę na spacer i na zakupy czas mi szybciej minie.
-Jasne ,ale uważaj na siebie i odbieraj telefon jak będę dzwonił.
Minęło kilka minut od wyjścia Jasia.Dobra to zbieram się.Wezmę tylko jakiś sweter ,torebkę i ruszam w stronę parku.Teraz było tu tak pięknie.Nie ukrywam jednak ,że czułam się obserwowana.Nagle poczułam silne uderzenie w plecy:
-Mówiłem ,że zabawa się skończy.
-Zostaw mnie !Czego chcesz?
-Serio myślałaś ,że to tak zostawię głupia?
-Nikodem nie rozumiesz ,że to skończone zostaw mnie w spokoju!
-Grzeczniej!-mówiąc to pchnął mnie na schody prowadzące do fontanny.

-Tak bardzo spodobało ci się nękanie mnie ?
-Akurat to sprawia mi przyjemność i ogromną satysfakcje bo widzę ,że się boisz-wyciągnął nóż i przeciągnął nim po mojej skórze zaraz nad kolanem.Zaczęłam krzyczeć ,ale to nic nie dało jak na złość nikogo nigdzie nie było.Potem było już tylko gorzej związał mnie i wbił jakiegoś gwoździa prosto w mój brzuch ciągnąc nim w stronę szyi.To tak cholernie bolało.Nie mogłam nic powiedzieć ani nawet się poruszyć byłam taka bezradna. Nagle zobaczyłam grupkę chłopaków myślałam ,że mi pomogą ,ale po tym co usłyszałam to mogłam czekać już tylko i wyłącznie na śmierć:
-Stary jak ja to spieprzyłem-powiedział Nikodem.
-Coś ty pieprzony debilu zrobił?
-Tak bardzo chciałem się zemścić ,że nie wiedziałem co robię.
-Co za kretyn porąbało cię ?Miałeś wziąć tylko te pieprzone klucze do jej domu i zarobić hajs nawet tyle nie umiesz zrobić stary?
-Musiałem to zrobić!Chciałem żeby tego żałowała.
-To teraz coś wymyśl!Nie możemy jej od tak zostawić bo pójdzie do psiarni i im wszystko wyszczeka czaisz?
-Czekaj mam tu jakieś środki nasenne,damy jej to i będziemy ją przetrzymywać.
-I to jest myśl dawaj to !
W tej chwili podszedł do mnie i chciał wsypać mi ten cholerny proszek do ust ,ale nie pozwalałam mu na to,więc drugi z nich uderzył mnie czymś twardym w tył głowy.W tamtej chwili otworzyłam usta ,ale teraz to już było niepotrzebne bo straciłam przytomność.Kiedy się obudziłam wokół mnie było ciemno,wszystko mnie bolało więc nie tracąc ani chwili zaczęłam badać obcą lokację już po chwili mogłam stwierdzić ,że byłam zamknięta w jakiejś skrzyni.Po chwili poczułam ,że mam za sobą torebkę.Prędko wyjęłam z niej telefon i napisałam wiadomość do Jasia--Błagam Jaś to nie jest żaden żart ,ale proszę pomóż mi nawet nie wiem gdzie jestem porwali mnie i ...Nie skończyłam bo auto się zatrzymało ,a ja zdążyłam tylko nacisnąć przycisk "Wyślij'".

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

4# Bajkopisarz :)

-Nie po prostu dziś się już tyle nasłuchałam ,a tu nagle coś takiego ...-rozpłakałam się jak małe dziecko.
-Hej co się dzieje? -podniósł moją brodę do góry i popatrzył mi głęboko w oczy.
Właśnie w tym momencie po raz pierwszy zobaczyłam jakie miał piękne oczy i teraz naprawdę widziałam w nich troskę i zmartwienie.Siedzieliśmy tak kilka minut ,ale on przerwał tę głuchą ciszę:
-Ja wiem ,że znamy się kilka godzin ,ale czuję się za ciebie odpowiedzialny proszę powiedz mi.
-Nie no... nic ważnego.
-No przecież widzę może to kolano?Boli cię ?
-Nie to nie o kolano chodzi po prostu dziś straciłam ostatnią osobę ,na której tak mi zależało.Jeszcze to stwierdzenie ,że nic nie byłam warta cały czas chodzi mi po głowie.
-Paula to ja ci teraz powiem ,że to on nie był ciebie wart rozumiesz?
-Jaś to ,że mnie nazywał od najgorszych to jeszcze nic ,ale ja myślę ,że on na tym nie skończy.Nawet nie wiesz do czego jest zdolny.
-Ale co masz na myśli?-popatrzył na mnie zaniepokojony.
-Nie mam pojęcia ,ale wiem jedno on ma takie układy ze swoimi kumplami ,że... boję się Jaś- łzy znów popłynęły mi z oczu, czułam się okropnie.
-Mogę ci obiecać ,że przy mnie będziesz bezpieczna i ja na pewno nie dam ci zrobić krzywdy,
-Znów mnie ratujesz wiesz? Jeszcze ten fakt ,że nie mam nikogo "świetne" uczucie...
-Przecież masz mnie-powiedział cicho.Chodź tu !-powiedział i przytulił mnie.
-Dziękuję jestem ci bardzo wdzięczna-wyszeptałam cicho.
W jego objęciach czułam się tak bardzo bezpiecznie.To strasznie dziwne ,ale ja mu chyba serio ufam o co u mnie trudno.Paula przecież znasz go tylko kilka godzin ,a czujesz jakbyś znała go wieki i się z nim przyjaźniła.
Może ja się... nie no to niemożliwe przecież ja nie wierzę w taką filmową miłość owszem można się zauroczyć,
ale takie historyjki jak w filmach to nie dla mnie.Mimo ,że tak to sobie tłumaczyłam było w tym chłopaku coś innego i co gorsza on chyba czuł coś podobnego ,bo inaczej nie zająłby się mną ,nie parzył tak na mnie i nie martwił ,aż tak bardzo jak to pokazuje.Paula co ty gadasz od tego upadku chyba coś ci się stało nie tylko z kolanem ,ale chyba też z głową zawsze przecież mówiłaś ,że idziesz do zakonu i tego nie zamierzasz zmieniać zakoduj sobie to w tym swoim mózgu jasne?
-Strasznie mi zimno pójdę po jakiś sweter.
-Nie czekaj !-sięgnął po koc i mnie nim okrył.
-Zawsze jesteś taki opiekuńczy i miły?
-Staram się ,ale to dlatego ,że to ty jesteś taka wyjątkowa.
-Jaka tam zaraz wyjątkowa?Chce być po prostu sobą taką zwyczajną.
-Wiesz to chyba od dziś wolę takie "zwyczajne" dziewczyny jak ty-powiedział to jakby nie dowierzając.
-Pewnie mówisz tak każdej co? -zaczęłam się śmiać.
-Jeśli każda to tylko i wyłącznie ty to tak.Jeszcze jedno skoro mam cię pilnować to muszę z tobą spać,kąpać...- zrobił chytrą minę.
- Hahaha śmieszne ,ale umowa to umowa-przytuliłam go mocniej.
-To znaczy ,że się zgadzasz?
-Tego nie powiedziałam- w tej chwili zerwałam się z kanapy i co tchu pobiegłam do łazienki ,odkręciłam wodę 
i wykąpałam się.Kiedy wyszłam zrozumiałam czemu chłopak nie próbował dobijać się do drzwi.
-Cholera jasna Paula zapomniałaś piżamy brawo!- powiedziałam dość głośno.Zza drzwi rozległ się śmiech.
-Jasiek nie śmiej się tylko błagam przynieś mi piżamę.
-Ale jak ci ją przyniosę będę musiał do ciebie wejść.
-Nie przyniesiesz mi ją pod drzwi i grzecznie wrócisz do pokoju.
-To ja na taki układ nie idę-zaśmiał się.
Dobra co się będę z nim dogadywać wyjdę w tym ręczniku niech ma zabawę.Super gorzej będzie jak ten ręcznik mi spadnie i co jak faktycznie tak się stanie? Nie Paula już od razu musi coś się stać po prostu pójdziesz po piżamę i wrócisz się przebrać.Jak pomyślałam tak zrobiłam.Weszłam do pokoju w ręczniku ,Jaś leżał na łóżku patrząc uważnie na mnie.Usiadłam na boku łóżka i zaczęłam szukać w torbie piżamy.W tym momencie poczułam delikatny pocałunek na ramieniu.Bardzo mnie to zdziwiło nie powiem ,ale to nie znaczy ,że mi się nie podobało:
-Pomóc ci ?-pocałował mnie jeszcze raz.
-Ale w czym? -zdziwiłam się.
-No w tym przebieraniu ?
-Chciałbyś-zaśmiałam się.
-Jesteś piękna wiesz?
-Ja cię znam dopiero kilka godzin Jaś nie powinniśmy się tak zachowywać o ile mogę powiedzieć ,że cię znam.
-Zmienimy to zobaczysz-uśmiechnął się.
Ja poszłam się przebrać zastanawiając się ,że może on w zamian za pomoc czegoś oczekuje? Wracając do pokoju już przebrana znów poczułam straszny ból w kolanie.Kiedy weszłam do pokoju wzięłam tabletkę żeby złagodzić ból i położyłam się koło chłopaka.On zaraz odwrócił się do mnie i objął mnie ręką:
-Wszystko będzie dobrze zobaczysz królewno -powiedział cicho.
-Uśmiechnęłam się i powiedziałam - Jaś ty jesteś prawdziwym bajkopisarzem.Po tych słowach nawet nie wiem kiedy ,ale w swoich ramionach zasnęliśmy. 




niedziela, 5 kwietnia 2015

3# Porwanie.

-Dobra to idziemy do szpitala to kawałek więc cię zaniosę.Popatrzyłam się na niego i zastanawiałam się czemu mi pomaga?Może mnie zna?A ja tego nie pamiętam? Może to dziwne ,ale twarz miał znajomą.
-To jesteśmy siadaj tutaj na fotelu ,a ja pójdę cię zarejestrować niech ktoś opatrzy tę nogę.
-Nie wiem jak ci dziękować obiecuję ,że się odwdzięczę-uśmiechnęłam się.On tymczasem podszedł do pielęgniarki i o czymś z nią długo  rozmawiał.Nie słyszałam o co konkretnie chodziło zrozumiałam tylko ostatnie słowa :
-Proszę się nią dobrze zająć.
-Niech pan się niczym nie martwi zaraz przyjdzie lekarz i zabierze pana żonę do gabinetu-to jedyne co udało mi się ułożyć w całość:
-Musisz chwilkę poczekać wytrzymasz ?
-Spokojnie w najlepszym wypadku amputują mi nogę-zaczęłam się śmiać.On również się śmiał ,lecz po chwili spoważniał.
-A tak serio bardzo cię boli?Mogę coś jeszcze zrobić?
-Przestań już za dużo zrobiłeś ,a ból? Da się o nim zapomnieć-i właśnie w tym momencie przyszedł lekarz :
-Pani Paula?
-Tak to ja.
-Więc zapraszam do gabinetu.Jaś pomógł mi wstać i wrócił do poczekalni.
-Zatem co się stało?
- Hmm to długa historia ,ale tak w skrócie chłopak w nerwach popchnął mnie na kamienie ,a ja jak zawsze mam pecha do tego kolana zawsze zawsze coś sobie w niego zrobię-popatrzyłam na lekarza niepewnie.
-To ja pozwolę zobaczyć  sobie to kolano.Boli?
-Strasznie ,ale da się wytrzymać.
-Stwierdzam ,że to mocne stłuczenie trzeba będzie założyć opatrunek w postaci szyny ,a i proszę nie przesilać tego kolana i odpoczywać dobrze?
-Dobrze-powiedziałam cicho ,ale już teraz wiedziałam ,że jest niemożliwe przecież nie mam nawet gdzie mieszkać ,a do domu nie mogę wrócić z takim kolanem- super Paula początek wakacji a ty już coś musiałaś zrobić ! 
-To dziękuję bardzo panie doktorze-powiedziałam zamykając drzwi.
-Uważaj na siebie!- i w tym momencie zostałam sama.Bynajmniej tak mi się wydawało ,bo za drzwiami zobaczyłam Jasia ,który na mój widok zerwał się z miejsca:
-I co ? Wszystko dobrze?Jak się czujesz?
-Teraz już w porządku już mnie nie boli dostałam środki przeciwbólowe i jest okej.
-Całe szczęście ,strasznie się martwiłem-popatrzył na mnie .
-Więc ja chce ci bardzo podziękować za wszystko- uśmiechnęłam się ,ale to już pora na mnie.
-Zwariowałaś?Gdzie chcesz iść w takim stanie?
-Jaś muszę znaleźć jakiś hotel ,a ty i tak wystarczająco mi pomogłeś!
-Nigdzie nie idziesz!-chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
-Ale jak to ?
-Ja cię uratowałem więc zabieram cię do domu! Nawet jeśli będę musiał związać cię sznurem.
-To teraz to tak działa? Ja nie wypłacę się do śmierci i na dodatek zostanę porwana-mrugnęłam do niego okiem.
-No to czuj się porwana!-wziął mnie na ręce i zaniósł mnie do auta.
Po dość długiej chwili podjechaliśmy pod piękny,zielony,średniej wielkości domek.Było tu pięknie wszędzie kwiaty moje ulubione ,bo fioletowe róże ,był basen i ślicznie oświetlony staw -prawie jak w bajce pomyślałam. Chłopak pomógł mi wysiąść z auta i otworzył do tego pięknego domu:
-Zapraszam ! Czuj się jak u siebie - powiedział wskazując ręką nas salon.
-Dziękuję i wybacz ,że zapytam ,ale sam tu mieszkasz?
-Nie,mieszkam z rodzicami ,ale oni wyjechali na wakacje ,a i mam jeszcze 3 starszych braci ,tylko jeden tutaj mieszka.
-Jaś masz na prawdę piękny dom ,ale ja nie powinnam ci siedzieć na głowie!
-I tak jestem sam ,więc potrzebuję kogoś do kogo będę mógł  się odezwać- usiadł obok mnie na kanapie.
-Ja obiecuję ,że ci się odwdzięczę tylko moja noga będzie w lepszym stanie.
-Przestań już! Lepiej chodź pokażę ci twój pokój!
Kiedy otworzył drzwi zaniemówiłam.Weszłam do najpiękniejszego pokoju jaki w życiu widziałam.Ściany były szaro-malinowe ,meble białe, na przeciwko komody stało duże małżeńskie łóżko ,był również mały stolik i dwa krzesła ,które stały na małym balkoniku.Całość dopełniała piękna lampa z kryształkami i piękne zasłony:
-Więc proszę to twój pokój.
-On jest jest ... piękny dziękuję!-rzuciłam się na chłopaka ze szczęścia.
-Jejku przepraszam cię to te emocje nie wiem co mi do głowy przyszło.
-Spokojnie.W takim razie musisz się częściej takim emocjom poddawać.
-Nie po prostu dziś się już tyle nasłuchałam ,a tu nagle coś takiego ...-rozpłakałam się jak małe dziecko.
-Hej co się dzieje? -podniósł moją brodę do góry i popatrzył mi głęboko w oczy.

sobota, 4 kwietnia 2015

2# Czyli nigdy nic nie byłam warta ?

-Boże co za wstyd -pomyślałam i tym samym zobaczyłam chłopaka siedzącego na ławce coś tam robił na telefonie.Był bardzo przystojny zwłaszcza ,że miał rozczochrane włosy ,piękny uśmiech i aparat na zębach,który o dziwo nadawał mu uroku.Teraz jednak nie w głowie mi były nowe znajomości kiedy ten debil mnie gonił. 
Nawet nie wiem kiedy mnie dogonił , złapał za rękę i zaczął krzyczeć:
-Paula to nie jest tak.
-A jak?Chcesz mi powiedzieć ,że to nie było twoje łóżko ty i Magda?
-Posłuchaj potrzebowałem tego ciebie wiecznie nie ma!
-Super więc chcesz mi powiedzieć ,że to moja wina?
-No właściwie... ,ale przyznaj ty też święta nie jesteś.
-Co takiego?
-No wiem ,że spotykasz się z jakimś Kubą.
-Nie wierzę serio myślisz ,że zrobiłabym ci coś takiego ?
-Przyznaj się masz ten badziew na ręce od niego!
-Po pierwsze Kuba to tylko przyjaciel ,a po drugie to nie żaden badziew tylko bransoletka tak dla jasności.
-Pokarz mi to!- i jednym ruchem zerwał mi bransoletkę z ręki.
-Zostaw to moje!
-A mówiłem ,że to jest nic nie warte?
-Ty idioto nienawidzę cię!- i w tym momencie dostał w twarz.
-Wiesz co?Powiem ci jesteś zwykłą szmatą!
-Tego jest już za wiele -odwróciłam się i pokazując mu środkowy palec krzyknęłam Wal się!-ściągnęłam z palca pierścionek ,który od niego kiedyś dostałam i rzuciłam nim prosto w niego- daj go tej idiotce Magdzie niech się cieszy oboje jesteście siebie warci!
-Ty powinnaś się leczyć- powiedział to i jednym ruchem pchnął mnie na kamienie.
Chłopak ,który siedział na ławce zauważył co się dzieje, wstał i zawołał:
-Hej zostaw ją!
-Spieprzaj koleś co ci do tego? To sprawa między mną a tą dziwką! A może to kolejny twój "przyjaciel"co?
-Zostaw ją bo dostaniesz!- i w tej chwili Nikodem jak zwykły tchórz zaczął uciekać jak małe dziecko.
-Nic ci nie jest?-spytał tajemniczy chłopak.Kiedy się odwróciłam zaniemówiłam tak to był ON ten sam aparat,włosy i uśmiech.
-Nie wszystko w porządku tylko strasznie boli mnie lewe kolano.
-Pozwól ,że go zobaczę-mówiąc to uśmiechnął się.
-Co za wstyd-powiedziałam ,zarazem zastanawiając się ile ten chłopak może mieć lat może 16?
-Myślę ,że nic ci nie będzie ,ale zabiorę cię do lekarza ,a wracając do tego co powiedziałaś to nie wstyd przecież to nie jest twoja wina ,że jest takim idiotą i nie potrafi docenić takiej dziewczyny jak ty.
-Dziękuję ,ale to moja wina.
-Przestań się obwiniać to jego strata.
-Może to dlatego ,że jestem taka brzydka i na dodatek gruba to jeszcze nie miałam czasu dla niego.
-Nie chcę tego słuchać nie jesteś ani brzydka ani gruba ,jesteś idealna nawet nie wiesz ile bym dał za taką dziewczynę jak ty - znów uśmiechnął się uroczo odsłaniając swój aparat i popatrzył mi prosto w oczy.
-Ciekawe co to miało znaczyć ?W sensie to zdanie że.dużo by dał za taką dziewczynę -zastanawiałam się tak dłuższą chwilę kiedy on zaczął:
-Więc ja jestem Jasiek.
-Paula miło mi -uśmiechnęłam się.
-To co dasz radę wstać?
-Może to głupie ,ale nie mogę ruszyć tą nogą.
-Więc trzeba będzie inaczej-po tych słowach wziął mnie na ręce.Już teraz wiedziałam ,że będzie miał ok.18 lat był za dobrze zbudowany na mniej.
-Jeju jestem taka ciężka nie podnoś mnie zwariowałeś?
-Przestań jesteś mega lekka jak na twój wzrost to pewnie za mało ważysz.
-No nie byłabym tego taka pewna.
-Dobra to idziemy do szpitala to kawałek więc cię zaniosę.Popatrzyłam się na niego i zastanawiałam się czemu mi pomaga?Może mnie zna?A ja tego nie pamiętam? Może to dziwne ,ale twarz miał znajomą.
-To jesteśmy siadaj tutaj na fotelu ,a ja pójdę cię zarejestrować niech ktoś opatrzy tę nogę.





#1 Magda nadchodzi...

Godzina 9 rano smacznie sobie śpię, a tu nagle zza drzwi rozlega się wołanie:
-Paula raz dwa wstawaj spóźnisz się !-takie właśnie pobudki "uwielbiam".
-No wstawaj bo inaczej znajdę inny sposób, żeby cię obudzić.
-Dobra już idę moment!-no dobra Paula trzeba wstawać,dasz radę w końcu już za 4 dni twoje urodziny i wakacje!Więc tak w co się tu ubrać? Może krótkie spodenki, jakąś luźną bluzkę i trampki.Dobra ujdzie idę na śniadanie:
-No wreszcie wstałaś.-Więc tak długo z tatą myśleliśmy nad twoim wyjazdem do Nikodema i zdecydowaliśmy ,że pozwolimy ci jechać pod warunkiem ,że nie zrobisz nic głupiego i będziesz na siebie uważać czy taki układ ci pasuje?
-Ty chyba żartujesz?Jeszcze się pytasz?To jest najlepszy układ jaki w życiu słyszałam dziękuję!-podeszłam i pocałowałam mamę w czoło.
-No to na co czekasz?Idź się pakować bo ci pociąg odjedzie.
-Dziękuję!-Paula tylko spokojnie masz godzinę czasu na spakowanie się i dojście na pociąg. Zaczęłam biegać po pokoju nie wiedząc co spakować.Kiedy już zapięłam walizkę kończąc pakowanie krzyknęłam:
-Jestem gotowa ile jeszcze mam czasu?
-15 minut pośpiesz się!-krzyknęła mama.
-Już schodzę-Tylko teraz pytanie czy wszystko mam?Telefon,portfel,słuchawki-tak teraz to już wszystko.
-To ja uciekam bo się spóźnię-krzyknęłam do rodziców.
-Uważaj na siebie! -odpowiedzieli
Wybiegając z domu włożyłam słuchawki w uszy i zatrzasnęłam za sobą drzwi,spojrzałam na zegarek i zaczęłam biec-O cholera mam 5 minut do odjazdu pociągu.Chyba zdążyłam tylko ,który to był peron?Widzę jest mój pociąg -dobra to biegnę ,żeby na spokojnie sobie zająć miejsce.Jako ,że zawsze mam pecha po drodze potknęłam się i upadłam rozwalając sobie kolano:
-Paula ty sieroto-powiedziałam cicho.Wstałam z ziemi i weszłam do pociągu.Połowę drogi przespałam-bardzo wygodne są te siedzenia.Nagle usłyszałam ,że zaraz będzie stacja na której wysiadam.Może zadzwonię do Nikodema ,że przyjechałam?Nie lepiej niech to będzie niespodzianka.Zabierając walizkę wysiadłam i poszłam w kierunku domu chłopaka.Byłam na tą okazję przygotowana ,wiedziałam ,że jego rodziców nie będzie i ,że będziemy sami.
-Miałam gdzieś w torebce klucze do jego domu wejdę po cichu będzie zaskoczony - i tak jak pomyślałam tak też zrobiłam.Kiedy weszłam byłam bardzo zdziwiona na podłodze zapalone były świeczki ,a po meblach rozsypane zostały płatki róż ,ale skąd on wiedział ?-powiedziałam cicho.
-A może on nie jest tu sam?-pomyślałam i w tym momencie usłyszałam jakieś śmiechy dochodzące z jego pokoju.
-Co do cholery tu się dzieje?-krzyknęłam i weszłam do pokoju.To co tam zobaczyłam było dla mnie jak jakiś koszmar.On był tam z Magdą ,czyli moją byłą przyjaciółką ,z którą kiedyś się pokłóciłam i od tego momentu kontakt nam się urwał.Kiedy ją zobaczyłam razem z nim czułam się jak bym dostała w twarz ,żeby znaleźć dobre wyjście z sytuacji w której się znalazłam po prostu wybiegłam z jego domu i uciekając co tchu przed Nikodemem pędziłam w stronę parku:
-Boże co za wstyd -pomyślałam i tym samym zobaczyłam chłopaka siedzącego na ławce coś tam robił na telefonie.Był bardzo przystojny zwłaszcza ,że miał rozczochrane włosy ,piękny uśmiech i aparat na zębach,który o dziwo nadawał mu uroku.Teraz jednak nie w głowie mi były nowe znajomości kiedy ten debil mnie gonił.

Bohaterowie :)

Paula -ma 17 lat , jest jedynaczką , kiedyś mieszkała w Zakopanem ,lecz jej rodzice postanowili przeprowadzić się do Łodzi.Bohaterka ma chłopaka który mieszka w Legnicy i ma na imię Nikodem.
Jaś -zwyczajny chłopak o uroczym uśmiechu ,ma 18 lat i mieszka w Legnicy.Jak się później okaże coś ukrywa.
Nikodem -chłopak Pauli ma 18 lat i mieszka w Legnicy.
Igor -najlepszy przyjaciel Jasia- chodzą razem do klasy.
Martyna -najlepsza przyjaciółka Pauli mieszka w Zakopanem ,ale dalej utrzymują ze sobą kontakt.
Magda -była przyjaciółka Pauli robi wszystko by skomplikować jej życie i to osiąga.