Jaś

Jaś

sobota, 4 kwietnia 2015

#1 Magda nadchodzi...

Godzina 9 rano smacznie sobie śpię, a tu nagle zza drzwi rozlega się wołanie:
-Paula raz dwa wstawaj spóźnisz się !-takie właśnie pobudki "uwielbiam".
-No wstawaj bo inaczej znajdę inny sposób, żeby cię obudzić.
-Dobra już idę moment!-no dobra Paula trzeba wstawać,dasz radę w końcu już za 4 dni twoje urodziny i wakacje!Więc tak w co się tu ubrać? Może krótkie spodenki, jakąś luźną bluzkę i trampki.Dobra ujdzie idę na śniadanie:
-No wreszcie wstałaś.-Więc tak długo z tatą myśleliśmy nad twoim wyjazdem do Nikodema i zdecydowaliśmy ,że pozwolimy ci jechać pod warunkiem ,że nie zrobisz nic głupiego i będziesz na siebie uważać czy taki układ ci pasuje?
-Ty chyba żartujesz?Jeszcze się pytasz?To jest najlepszy układ jaki w życiu słyszałam dziękuję!-podeszłam i pocałowałam mamę w czoło.
-No to na co czekasz?Idź się pakować bo ci pociąg odjedzie.
-Dziękuję!-Paula tylko spokojnie masz godzinę czasu na spakowanie się i dojście na pociąg. Zaczęłam biegać po pokoju nie wiedząc co spakować.Kiedy już zapięłam walizkę kończąc pakowanie krzyknęłam:
-Jestem gotowa ile jeszcze mam czasu?
-15 minut pośpiesz się!-krzyknęła mama.
-Już schodzę-Tylko teraz pytanie czy wszystko mam?Telefon,portfel,słuchawki-tak teraz to już wszystko.
-To ja uciekam bo się spóźnię-krzyknęłam do rodziców.
-Uważaj na siebie! -odpowiedzieli
Wybiegając z domu włożyłam słuchawki w uszy i zatrzasnęłam za sobą drzwi,spojrzałam na zegarek i zaczęłam biec-O cholera mam 5 minut do odjazdu pociągu.Chyba zdążyłam tylko ,który to był peron?Widzę jest mój pociąg -dobra to biegnę ,żeby na spokojnie sobie zająć miejsce.Jako ,że zawsze mam pecha po drodze potknęłam się i upadłam rozwalając sobie kolano:
-Paula ty sieroto-powiedziałam cicho.Wstałam z ziemi i weszłam do pociągu.Połowę drogi przespałam-bardzo wygodne są te siedzenia.Nagle usłyszałam ,że zaraz będzie stacja na której wysiadam.Może zadzwonię do Nikodema ,że przyjechałam?Nie lepiej niech to będzie niespodzianka.Zabierając walizkę wysiadłam i poszłam w kierunku domu chłopaka.Byłam na tą okazję przygotowana ,wiedziałam ,że jego rodziców nie będzie i ,że będziemy sami.
-Miałam gdzieś w torebce klucze do jego domu wejdę po cichu będzie zaskoczony - i tak jak pomyślałam tak też zrobiłam.Kiedy weszłam byłam bardzo zdziwiona na podłodze zapalone były świeczki ,a po meblach rozsypane zostały płatki róż ,ale skąd on wiedział ?-powiedziałam cicho.
-A może on nie jest tu sam?-pomyślałam i w tym momencie usłyszałam jakieś śmiechy dochodzące z jego pokoju.
-Co do cholery tu się dzieje?-krzyknęłam i weszłam do pokoju.To co tam zobaczyłam było dla mnie jak jakiś koszmar.On był tam z Magdą ,czyli moją byłą przyjaciółką ,z którą kiedyś się pokłóciłam i od tego momentu kontakt nam się urwał.Kiedy ją zobaczyłam razem z nim czułam się jak bym dostała w twarz ,żeby znaleźć dobre wyjście z sytuacji w której się znalazłam po prostu wybiegłam z jego domu i uciekając co tchu przed Nikodemem pędziłam w stronę parku:
-Boże co za wstyd -pomyślałam i tym samym zobaczyłam chłopaka siedzącego na ławce coś tam robił na telefonie.Był bardzo przystojny zwłaszcza ,że miał rozczochrane włosy ,piękny uśmiech i aparat na zębach,który o dziwo nadawał mu uroku.Teraz jednak nie w głowie mi były nowe znajomości kiedy ten debil mnie gonił.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz