-Nie po prostu dziś się już tyle nasłuchałam ,a tu nagle coś takiego ...-rozpłakałam się jak małe dziecko.
-Hej co się dzieje? -podniósł moją brodę do góry i popatrzył mi głęboko w oczy.
Właśnie w tym momencie po raz pierwszy zobaczyłam jakie miał piękne oczy i teraz naprawdę widziałam w nich troskę i zmartwienie.Siedzieliśmy tak kilka minut ,ale on przerwał tę głuchą ciszę:
-Ja wiem ,że znamy się kilka godzin ,ale czuję się za ciebie odpowiedzialny proszę powiedz mi.
-Nie no... nic ważnego.
-No przecież widzę może to kolano?Boli cię ?
-Nie to nie o kolano chodzi po prostu dziś straciłam ostatnią osobę ,na której tak mi zależało.Jeszcze to stwierdzenie ,że nic nie byłam warta cały czas chodzi mi po głowie.
-Paula to ja ci teraz powiem ,że to on nie był ciebie wart rozumiesz?
-Jaś to ,że mnie nazywał od najgorszych to jeszcze nic ,ale ja myślę ,że on na tym nie skończy.Nawet nie wiesz do czego jest zdolny.
-Ale co masz na myśli?-popatrzył na mnie zaniepokojony.
-Nie mam pojęcia ,ale wiem jedno on ma takie układy ze swoimi kumplami ,że... boję się Jaś- łzy znów popłynęły mi z oczu, czułam się okropnie.
-Mogę ci obiecać ,że przy mnie będziesz bezpieczna i ja na pewno nie dam ci zrobić krzywdy,
-Znów mnie ratujesz wiesz? Jeszcze ten fakt ,że nie mam nikogo "świetne" uczucie...
-Przecież masz mnie-powiedział cicho.Chodź tu !-powiedział i przytulił mnie.
-Dziękuję jestem ci bardzo wdzięczna-wyszeptałam cicho.
W jego objęciach czułam się tak bardzo bezpiecznie.To strasznie dziwne ,ale ja mu chyba serio ufam o co u mnie trudno.Paula przecież znasz go tylko kilka godzin ,a czujesz jakbyś znała go wieki i się z nim przyjaźniła.
Może ja się... nie no to niemożliwe przecież ja nie wierzę w taką filmową miłość owszem można się zauroczyć,
ale takie historyjki jak w filmach to nie dla mnie.Mimo ,że tak to sobie tłumaczyłam było w tym chłopaku coś innego i co gorsza on chyba czuł coś podobnego ,bo inaczej nie zająłby się mną ,nie parzył tak na mnie i nie martwił ,aż tak bardzo jak to pokazuje.Paula co ty gadasz od tego upadku chyba coś ci się stało nie tylko z kolanem ,ale chyba też z głową zawsze przecież mówiłaś ,że idziesz do zakonu i tego nie zamierzasz zmieniać zakoduj sobie to w tym swoim mózgu jasne?
-Strasznie mi zimno pójdę po jakiś sweter.
-Nie czekaj !-sięgnął po koc i mnie nim okrył.
-Zawsze jesteś taki opiekuńczy i miły?
-Staram się ,ale to dlatego ,że to ty jesteś taka wyjątkowa.
-Jaka tam zaraz wyjątkowa?Chce być po prostu sobą taką zwyczajną.
-Wiesz to chyba od dziś wolę takie "zwyczajne" dziewczyny jak ty-powiedział to jakby nie dowierzając.
-Pewnie mówisz tak każdej co? -zaczęłam się śmiać.
-Jeśli każda to tylko i wyłącznie ty to tak.Jeszcze jedno skoro mam cię pilnować to muszę z tobą spać,kąpać...- zrobił chytrą minę.
- Hahaha śmieszne ,ale umowa to umowa-przytuliłam go mocniej.
-To znaczy ,że się zgadzasz?
-Tego nie powiedziałam- w tej chwili zerwałam się z kanapy i co tchu pobiegłam do łazienki ,odkręciłam wodę
i wykąpałam się.Kiedy wyszłam zrozumiałam czemu chłopak nie próbował dobijać się do drzwi.
-Cholera jasna Paula zapomniałaś piżamy brawo!- powiedziałam dość głośno.Zza drzwi rozległ się śmiech.
-Jasiek nie śmiej się tylko błagam przynieś mi piżamę.
-Ale jak ci ją przyniosę będę musiał do ciebie wejść.
-Nie przyniesiesz mi ją pod drzwi i grzecznie wrócisz do pokoju.
-To ja na taki układ nie idę-zaśmiał się.
Dobra co się będę z nim dogadywać wyjdę w tym ręczniku niech ma zabawę.Super gorzej będzie jak ten ręcznik mi spadnie i co jak faktycznie tak się stanie? Nie Paula już od razu musi coś się stać po prostu pójdziesz po piżamę i wrócisz się przebrać.Jak pomyślałam tak zrobiłam.Weszłam do pokoju w ręczniku ,Jaś leżał na łóżku patrząc uważnie na mnie.Usiadłam na boku łóżka i zaczęłam szukać w torbie piżamy.W tym momencie poczułam delikatny pocałunek na ramieniu.Bardzo mnie to zdziwiło nie powiem ,ale to nie znaczy ,że mi się nie podobało:
-Pomóc ci ?-pocałował mnie jeszcze raz.
-Ale w czym? -zdziwiłam się.
-No w tym przebieraniu ?
-Chciałbyś-zaśmiałam się.
-Jesteś piękna wiesz?
-Ja cię znam dopiero kilka godzin Jaś nie powinniśmy się tak zachowywać o ile mogę powiedzieć ,że cię znam.
-Zmienimy to zobaczysz-uśmiechnął się.
Ja poszłam się przebrać zastanawiając się ,że może on w zamian za pomoc czegoś oczekuje? Wracając do pokoju już przebrana znów poczułam straszny ból w kolanie.Kiedy weszłam do pokoju wzięłam tabletkę żeby złagodzić ból i położyłam się koło chłopaka.On zaraz odwrócił się do mnie i objął mnie ręką:
-Wszystko będzie dobrze zobaczysz królewno -powiedział cicho.
-Uśmiechnęłam się i powiedziałam - Jaś ty jesteś prawdziwym bajkopisarzem.Po tych słowach nawet nie wiem kiedy ,ale w swoich ramionach zasnęliśmy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz