Jaś

Jaś

niedziela, 19 kwietnia 2015

6# Urodziny :)

Po chwili poczułam ,że mam za sobą torebkę.Prędko wyjęłam z niej telefon i napisałam wiadomość do Jasia--Błagam Jaś to nie jest żaden żart ,ale proszę pomóż mi nawet nie wiem gdzie jestem porwali mnie i ...Nie skończyłam bo auto się zatrzymało ,a ja zdążyłam tylko nacisnąć przycisk "Wyślij'".
Po kilku minutach skrzynia ,w której mnie zamknęli otworzyła się:
-Jak tam mała?-znów ujrzałam tego okropnego chłopaka.
-Czego chcecie?
-To się jeszcze okaże-uśmiechnął się chytrze.
-Zostawcie mnie proszę-w moich oczach stanęły łzy.
-Mogłaś z nami nie zaczynać ,a raczej z Nikodemem on nie odpuści !
Mówiąc to zamknął skrzynię i zaczął wołać swoich pozostałych kumpli.Wokół mnie zrobiło się zamieszanie.Po chwili poczułam jak przenoszą mnie do jakiegoś pomieszczenia.Otworzyli skrzynię 
i zostawili mnie samą.Nawet nie zauważyłam kiedy dali mi środki usypiające i przypięli moją rękę kajdankami do rurki od grzejnika.Tyle mogę stwierdzić jedynie po tym co widzę teraz.Cholera co ja mam zrobić?-pomyślałam próbując zrobić coś z kajdankami.Paula w co ty się wpakowałaś dziewczyno-szarpałam ręką próbując rozerwać zapięcie.Teraz już nic nie mogę zrobić nie mam już siły ,brzuch boli mnie coraz bardziej ,a rany na nogach krwawią jeszcze obficiej.Szarpałam dalej ręką kiedy zobaczyłam ,że z pod kajdanki wyłania się pasek krwi ,a cała moja ręka jest sina.Z braku sił opadłam na podłogę i nie ukrywam ,że czekałam już na śmierć jednak to nie był koniec ''niespodzianek''do pomieszczenia wszedł jakiś mężczyzna trzymał w ręce nóż i podchodził coraz bliżej mnie za nim weszło jeszcze 3 chłopaków wśród nich Nikodem:
-To co chcesz się jeszcze z nami pobawić ?-wszyscy razem się zaśmiali.
-Proszę nie róbcie mi już nic więcej...-nie byłam w stanie wymówić nic więcej.
-O a myślałem ,że lubisz takie zabawy-wziął nóż i zaczął robić mi cięcia tym razem na ręce.
Po chwili usłyszałam dźwięk wywarzanych drzwi ,do pomieszczenia wbiegli mężczyźni w maskach z bronią w rękach.Było ich 8.Jeden z nich podbiegł do mnie wziął mnie na ręce i zaniósł do auta.Pozostali mężczyźni zostali w budynku jedyne co mogłam usłyszeć to strzały broni...Tajemniczy chłopak ściągnął maskę i znów ujrzałam jego piękne i duże oczy tak to był Jaś ,który po raz kolejny mnie ratował.
-Jaś ja nie...
-Cicho ty musisz teraz odpoczywać jedziemy do szpitala.
Później straciłam przytomność i nic więcej nie pamiętam.Kilka godzin po zajściu obudziłam się już w szpitalu.Moje ręce i nogi były zakryte opatrunkami ,a brzuch jak mogłam przypuszczać został zszyty.Teraz nic mnie nie bolało ,gdy zobaczyłam obok mojego łóżka Jasia ,który słodko spał oparty o swoją rękę.Kiedy tylko lekko podniosłam się żeby go okryć on momentalnie się obudził:
-Jak się czujesz?
-Już lepiej choć czasami odczuwam ból-uśmiechnęłam się.
-Przepraszam-mówiąc to spojrzał mi w oczy.
-Przestań to nie jest twoja wina.
-Jestem taki głupi,musiałaś tak długo cierpieć bo mi zachciało się iść do kolegi.
-To jest moja wina mogłam z nim nie zaczynać-szepnęłam.
-Może jakbym został w domu cała sytuacja nie miałaby miejsca i bym cię uchronił przed bólem?
-Nie obwiniaj się !-to moja wina to ja mogłam zostać w domu.
-Mogę ci obiecać ,że oni za to zapłacą nie dam ci więcej zrobić krzywdy.
-Najgorzej jednak czuję się z faktem ,że ty mnie znów ratujesz-z moich oczy popłynęły łzy.
-Obiecałem ci ,że będziesz przy mnie bezpieczna ,a teraz co zrobiłem?
-Dotrzymałeś słowa Jasiek!
-Powiedz mi tylko jeszcze czy mogę coś zrobić dla ciebie?
-Tak tylko jedno przytul mnie-w tej chwili poczułam jak chłopak kładzie się obok mnie i obejmuje moje biodro ręką:
-Już nigdy cię nie wypuszczę z moich rąk obiecuję.
-Jasiu wiesz ? Dziękuję ci !
-Za co?
-No wiesz uratowałeś mnie już 3 raz.
-To ja tobie dziękuję.
-Teraz to ja nie wiem za co?
-Za to ,że po prostu jesteś-pocałował mnie w czoło.
Tak właśnie musiałam spędzić najbliższy tydzień czyli nudne życie w czterech ścianach ,ale doczekałam się dnia ,w którym mogłam opuścić szpital do tego dziś są moje urodziny.Jaś czekał ,aż się spakuję i będziemy mogli wrócić do domu.Z okazji moich urodzin miałam zamiar spędzić z nim cały dzień żeby również móc zacząć spłacać swój dług:
-Jestem gotowa jedziemy?
-No wreszcie chodźmy!-chwycił moją rękę ,a w drugą złapał moją torbę.
-To co chcesz dziś robić?-spytał patrząc z zaciekawieniem co odpowiem.
-Teraz marzę o kąpieli-uśmiechnęłam się.
-To jedziemy do domu?
-O tak wreszcie!
-Dobrze więc dam ci 2 godziny ,a potem cię porywam.
-Ale to ja cię miałam zabrać do...
-Bez żadnego ''ale''-powiedział podjeżdżając pod dom.
-A twoi rodzice? Lepiej będę się zbierać powoli do domu .
-Wrócą za 2 tygodnie ,ale wtedy ja cię im przedstawię i nigdzie nie pojedziesz nie ma mowy.
-Ja wiem ,że ty zwlekasz z tym tematem,ale ja będę musiała wrócić.
-Teraz o tym nie myśl mamy całe wakacje.
-No dobrze ,ale i tak to będzie musiało nastąpić.
-Może kiedyś...-pocałował mnie w policzek.
-To ja idę się przyszykować.
Mówiąc to otworzyłam drzwi do domu i skierowałam się w stronę łazienki.Specjalnie nie zamknęłam drzwi na klucz chcąc zobaczyć reakcję Jasia.Napuściłam do wanny dużo wody i zrobiłam sobie grubą warstwę piany o zapachu jagodowym.Zdjęłam z siebie ubrania i położyłam się w wannie.Relaksując się usłyszałam ,że ktoś wszedł do łazienki:
-Jaś wiem ,że tu jesteś-zaśmiałam się.
-Poczekaj nie otwieraj oczu-mówiąc to podszedł do wanny i pocałował mnie w ramię.
-Co ty robisz?
-Chcę ci dać pierwszy prezent na urodziny wiem ,że ci się podobał.
-Przestań nie chcę żadnych prezentów wystarczy mi ,że jesteś.
-Zobacz!-podał mi pudełko.
-Nie wierzę ,ale skąd ty to...? Dziękuję!-rzuciłam mu się na szyję ciągnąc go do wanny.
-Podoba ci się?-spytał siedząc razem ze mną w środku ,wyglądał śmiesznie cały mokry.
-Oczywiście ,że tak ! Ale ty jesteś cwany już podpatrzyłeś ,że oglądałam go na wystawie.
-Przymierz go!-uśmiechnął się.
-Teraz ? On jest taki piękny ,że zostawię go na specjalne okazje-mrugnęłam do niego.
Tak można się już pewnie domyślić dostałam o niego stanik ten sam,który kiedyś oglądałam w sklepie.Był biały cały z koronki jednak ramiączka,kokardka na środku i pasek podkreślający biust były koloru brudno różowego.Kiedyś nawet nie pomyślałam ,że mogę go mieć bo był bardzo drogi,a tu proszę jaka niespodzianka.Teraz tak rozmyślając to temu chłopakowi chyba na mnie faktycznie zależy skoro kupił mi taki drogi prezent gorsze jest to ,że ja chyba też coś do niego czuję...



Na koniec chciałam bardzo podziękować za wszystkie wyświetlenia nawet nie sądziłam ,że w tak krótkim czasie tyle ich będzie jeszcze raz bardzo bardzo DZIĘKUJĘ :) Jeszcze chciałam bardzo przeprosić ,ponieważ teraz trochę zaniedbałam bloga nie było bardzo długo rozdziału ,ale miałam teraz dużo zajęć związanych ze szkołą cały czas jakieś wyjazdy,badania wyników,matury,ciągłe pisanie wypracowań na polski i dni otwarte jest tego masa ,ale myślę ,że teraz to się już uspokoi jeszcze raz przepraszam :) Zapraszam również do komentowania :)

W razie pytań zapraszam na aska - http://ask.fm/truskaffka26

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz