-Dobra to idziemy do szpitala to kawałek więc cię zaniosę.Popatrzyłam się na niego i zastanawiałam się czemu mi pomaga?Może mnie zna?A ja tego nie pamiętam? Może to dziwne ,ale twarz miał znajomą.
-To jesteśmy siadaj tutaj na fotelu ,a ja pójdę cię zarejestrować niech ktoś opatrzy tę nogę.
-Nie wiem jak ci dziękować obiecuję ,że się odwdzięczę-uśmiechnęłam się.On tymczasem podszedł do pielęgniarki i o czymś z nią długo rozmawiał.Nie słyszałam o co konkretnie chodziło zrozumiałam tylko ostatnie słowa :
-Proszę się nią dobrze zająć.
-Niech pan się niczym nie martwi zaraz przyjdzie lekarz i zabierze pana żonę do gabinetu-to jedyne co udało mi się ułożyć w całość:
-Musisz chwilkę poczekać wytrzymasz ?
-Spokojnie w najlepszym wypadku amputują mi nogę-zaczęłam się śmiać.On również się śmiał ,lecz po chwili spoważniał.
-A tak serio bardzo cię boli?Mogę coś jeszcze zrobić?
-Przestań już za dużo zrobiłeś ,a ból? Da się o nim zapomnieć-i właśnie w tym momencie przyszedł lekarz :
-Pani Paula?
-Tak to ja.
-Więc zapraszam do gabinetu.Jaś pomógł mi wstać i wrócił do poczekalni.
-Zatem co się stało?
- Hmm to długa historia ,ale tak w skrócie chłopak w nerwach popchnął mnie na kamienie ,a ja jak zawsze mam pecha do tego kolana zawsze zawsze coś sobie w niego zrobię-popatrzyłam na lekarza niepewnie.
-To ja pozwolę zobaczyć sobie to kolano.Boli?
-Strasznie ,ale da się wytrzymać.
-Stwierdzam ,że to mocne stłuczenie trzeba będzie założyć opatrunek w postaci szyny ,a i proszę nie przesilać tego kolana i odpoczywać dobrze?
-Dobrze-powiedziałam cicho ,ale już teraz wiedziałam ,że jest niemożliwe przecież nie mam nawet gdzie mieszkać ,a do domu nie mogę wrócić z takim kolanem- super Paula początek wakacji a ty już coś musiałaś zrobić !
-To dziękuję bardzo panie doktorze-powiedziałam zamykając drzwi.
-Uważaj na siebie!- i w tym momencie zostałam sama.Bynajmniej tak mi się wydawało ,bo za drzwiami zobaczyłam Jasia ,który na mój widok zerwał się z miejsca:
-I co ? Wszystko dobrze?Jak się czujesz?
-Teraz już w porządku już mnie nie boli dostałam środki przeciwbólowe i jest okej.
-Całe szczęście ,strasznie się martwiłem-popatrzył na mnie .
-Więc ja chce ci bardzo podziękować za wszystko- uśmiechnęłam się ,ale to już pora na mnie.
-Zwariowałaś?Gdzie chcesz iść w takim stanie?
-Jaś muszę znaleźć jakiś hotel ,a ty i tak wystarczająco mi pomogłeś!
-Nigdzie nie idziesz!-chwycił mnie za rękę i przyciągnął do siebie.
-Ale jak to ?
-Ja cię uratowałem więc zabieram cię do domu! Nawet jeśli będę musiał związać cię sznurem.
-To teraz to tak działa? Ja nie wypłacę się do śmierci i na dodatek zostanę porwana-mrugnęłam do niego okiem.
-No to czuj się porwana!-wziął mnie na ręce i zaniósł mnie do auta.
Po dość długiej chwili podjechaliśmy pod piękny,zielony,średniej wielkości domek.Było tu pięknie wszędzie kwiaty moje ulubione ,bo fioletowe róże ,był basen i ślicznie oświetlony staw -prawie jak w bajce pomyślałam. Chłopak pomógł mi wysiąść z auta i otworzył do tego pięknego domu:
-Zapraszam ! Czuj się jak u siebie - powiedział wskazując ręką nas salon.
-Dziękuję i wybacz ,że zapytam ,ale sam tu mieszkasz?
-Nie,mieszkam z rodzicami ,ale oni wyjechali na wakacje ,a i mam jeszcze 3 starszych braci ,tylko jeden tutaj mieszka.
-Jaś masz na prawdę piękny dom ,ale ja nie powinnam ci siedzieć na głowie!
-I tak jestem sam ,więc potrzebuję kogoś do kogo będę mógł się odezwać- usiadł obok mnie na kanapie.
-Ja obiecuję ,że ci się odwdzięczę tylko moja noga będzie w lepszym stanie.
-Przestań już! Lepiej chodź pokażę ci twój pokój!
Kiedy otworzył drzwi zaniemówiłam.Weszłam do najpiękniejszego pokoju jaki w życiu widziałam.Ściany były szaro-malinowe ,meble białe, na przeciwko komody stało duże małżeńskie łóżko ,był również mały stolik i dwa krzesła ,które stały na małym balkoniku.Całość dopełniała piękna lampa z kryształkami i piękne zasłony:
-Więc proszę to twój pokój.
-On jest jest ... piękny dziękuję!-rzuciłam się na chłopaka ze szczęścia.
-Jejku przepraszam cię to te emocje nie wiem co mi do głowy przyszło.
-Spokojnie.W takim razie musisz się częściej takim emocjom poddawać.
-Nie po prostu dziś się już tyle nasłuchałam ,a tu nagle coś takiego ...-rozpłakałam się jak małe dziecko.
-Hej co się dzieje? -podniósł moją brodę do góry i popatrzył mi głęboko w oczy.
Ojej! Serio, wkręciłam się :) mała rada- uważaj na błędy logiczne. Np on ją zaniósł do tego szpitala, a wrócili autem. Mimo to, rozkręca się ciekawie i mam nadzieję, że tak zostanie :) powodzenia Misia ❤
OdpowiedzUsuńZapraszam: www.froncala.blogspot.com :3